WIOSNA - STARTUJEMY


 

Nowy Rok zaczął się niespecjalnie i jakoś nie nastrajał do wyjazdów w teren.

Powrót do normy zajął nam cały pierwszy kwartał – ale startujemy 😊

Na początek postanowiliśmy sprawdzić czy wiosna zagościła już na dobre i wybraliśmy się do Doliny Ochotnicy.

Grupa w stałym składzie: Małgosia, Andrzej Witek i ja – czyli znane już „kółko geriatryczne”

Że jeszcze nie dostałem po głowie za to określenie to aż dziwne


Ale – ad rem.


W zeszłym roku mniej więcej o tej samej porze było tam sporo wiosennych kwiatów, a wszystko otulone zapachem czosnku.

Na szczęście aby fotografować rośliny nie trzeba budować czatowni, maskować się i przyjeżdżać przed świtem😊 

Przyjechaliśmy więc „rano” bo już około 10 😊.

Ten rok – być może z powodu mroźniejszej zimy – jest trochę inny. 

Wszystko jakby trochę spóźnione w porównaniu z poprzednimi latami. 

Zapach czosnku wyczuwalny tylko przy ziemi – czyli pora na czosnek niedźwiedzi jeszcze przed nami – czego bardzo żałuję bo liczyłem na kilka liści do kanapek 😒

Najbardziej rzucają się w oczy śnieżyce – na pewno barwa ale także z powodu ich ilości.


Fot: Marek Czubaszek

Fot: Marek Czubaszek

Fot: Andrzej Rapak


Pomiędzy nimi przebiśniegi 


Fot: Marek Czubaszek



Fot: Witek Mazur


I oczywiście ciemierniki 😊 


Fot: Marek Czubaszek

Fot: Małgosia Gęgotek-Rapak

Fot: Małgosia Gęgotek-Rapak

Fot: Witek Mazur


Mnie jak zwykle najbardziej interesowały detale więc skupiłem się na pokazaniu małych fragmentów kwiatów – ciemierników i śnieżyc.


Fot: Marek Czubaszek

Fot: Marek Czubaszek

Fot: Marek Czubaszek

Fot: Marek Czubaszek

Sam czasem jestem zaskoczony ich budową gdy w domu zasiadam do obrabiania zdjęć na komputerze.

W liściach biegało sporo pająków – chyba pogońcowate – szybkie to i w ciągłym ruchu ale coś tam udało się zrobić .


Fot: Marek Czubaszek


Fot: Witek Mazur


Andrzej znalazł złoć żółtą – ot taka mała iskierka w morzu szarości i rzadkiej jeszcze zieleni.


Fot Andrzej Rapak

Naszą uwagę (a przynajmniej moją) zwrócił pień drzewa z łuszczącą się korą.


Fot: Witek Mazur

Zagadkę rozwiązał Witek informując nas , że to jawor – no cóż teraz już wiem – człowiek uczy się całe życie. 😜


Małgosia znalazła jeszcze zeszłoroczne palce umarlaka – pod tą „diabelską” nazwą kryją się znane nam już wszystkim grzyby. To rozkładające martwe drewno próchnilce maczugowate.


Fot: Małgosia Gęgotek-Rapak


Fot: Marek Czubaszek

Owadów mało ale za to śmieci … o tak tych pod dostatkiem. 
Głównie butelki po napojach choć nie tylko.


Małgosia wśród butelek Fot: Marek Czubaszek


Niesiemy do lasu butelkę z napojem – waga ok 1,5 kg, a po wypiciu wyrzucamy ważące kilka dekagramów opakowanie – to jest chore.

Małgosia zaproponowała żebyśmy na wyjazdy brali ze sobą worki i zbierali przynajmniej te , które przeszkadzają nam w zdjęciach. Może to niewiele i nie zmienimy tym świata ale przynajmniej będziemy mieli bardziej czysty las , a i sumienie trochę uspokojone , że coś robimy pozytywnego.

Może się przyjmie taka jako nowa tradycja.



Witek pokazał nam jeszcze inne gatunki drzew – po czym je odróżniać – ale moją uwagę przykuła informacja, że jednym z gatunków jest osika.


I wiecie – leżąc sobie na ziemi w oparach czosnku - skojarzyłem go (czosnek) z osiką (wyobraziłem sobie kołki osikowe) i dotarło do mnie, że nie jest to teren przyjazny wampirom 😊

 Taaaa – wszystko jasne 


Fot: Marek Czubaszek lub jak w podpisach 


Komentarze

Prześlij komentarz